Grossglockner
Gdy pierwszy raz spotkałem Piotrka w pracy, od samego początku gadał bez przerwy o górach. Często w rozmowach wspominał o jakiejś wyprawie na najwyższy szczyt Austrii, ale dla mnie jakoś wydawało się to nierealne z kilku powodów - brakuje mi dużo sprzętu, więc taki wyjazd wiązałby się z dużymi kosztami - po prostu nie było mnie na to stać. Wtedy pojawiła się szansa jaką dał nam Intersport - podarował nam trochę sprzętu. Dla mnie pomoc nieoceniona, a Piotrek też nie narzekał :). Wyjazd planowany był już 2 miesiące przed. Lista potrzebnego sprzętu, dzielenie ekwipunku itd.
Mont Blanc
Dzień 1 - 17.07. 2009r.
Nadszedł dzień wyjazdu. W czwartek już się spakowałem i jakoś udało mi się przespać spokojnie noc. W piątek pobudka o 6:40 i na 8:00 do pracy. Udało mi się wyjść wcześniej, więc miałem trochę czasu na dopięcie ostatnich spraw przed wyjazdem. Nadeszła godzina wyjazdu - plecak na grzbiet i do samochodu. O 14:30 jestem umówiony z Anią. Odbieram ją w centrum Warszawy, skąd później jedziemy po Piotra, na Ursynów. Czeka mnie "wycieczka" przez całą Warszawę - uwielbiam to! Przed samym wyjazdem nastąpiło 10-cio minutowe oberwanie chmury. Telefon do Piotra i konsternacja - na Ursynowie nie pada!! Czyżby tylko Bemowo "zasłużyło" na wodę z nieba? Niezrażony jadę do centrum Warszawy, mam tam do załatwienia jedną sprawę.

